Sanktuarium NMP Matki Pocieszenia w Oławie

Synu, mnie zostawisz?

To już kolejny artykuł z cyklu „Kapłani oławscy”. Tym razem bohaterem opowieści jest kapłan Feliks Oko. Do naszego Sanktuarium przywiózł figurkę Jezusa Miłosiernego oraz drogę krzyżową.

Początkowo Feliks Oko to organista radziechowski, następnie gorliwy kapłan. Oto krótki życiorys.

Droga do kapłaństwa

Ksiądz Feliks urodził się w 1892 r. we Lwowie. Już jako dziecko pragnął zostać księdzem. Niestety, sprzeciwiała się temu jego matka.

Możliwe, że jednym z powodów takiego postępowania mógł być fakt, że Feliks był grekokatolikiem. Chcąc zadowolić matkę, został organistą. W okresie międzywojennym grywał zawodowo na radziechowskich organach. Jednak zaraz po śmierci matki postanowił zrealizować swoje marzenia.

Ukończył studia teologiczne na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Wyświecony został 25 września 1945 r. w katedrze lwowskiej. Po święceniach przybył do Kalwarii Zebrzydowskiej, skąd w 1947 r. przybył do Oławy.

Synu, zostawisz mnie?

Jeszcze we Lwowie ks. Feliks Oko zadbał o zabranie ze swego miasta stacji drogi krzyżowej i figur Jezusa Miłosiernego oraz św. Piotra i Pawła. W kościele oławskim stacje rozwieszone są w prezbiterium i nawie, a figury ustawiono w kaplicy, przylegającej do lewej nawy bocznej. W kościele tym powinny się też znajdować przywiezione z Witkowa przez Leona Sobieckiego: dwie monstrancje, dwa relikwiarze, dwie patery i kilka kielichów.Przed kilku laty redaktor E. Miś pisał: Szczególnie ulubiona przez oławian figura Jezusa Miłosiernego ma swoją legendę. Kiedy Feliks Oko opuszczał rodzinny Radziechów, przechodząc obok przydrożnej kapliczki usłyszał: Synu, mnie zostawisz? […], zdanie to wypowiedziane zostało trzykrotnie z taką siłą, że panu Feliksowi nie pozostało nic innego, jak wyciągnąć półmetrowej wielkości figurę ze środka kapliczki i zabrać ze sobą (Tadeusz Kukiz, „Dziennik polski”, Londyn 28 kwietnia 1997 r.).

Jaki był naprawdę? – wspomnienia ministranta

Przed figurką Jezusa Miłosiernego ks. kanonik odprawiał często nabożeństwa – wspomina jeden z ówczesnych ministrantów. W pamięci zapadły mi jego krzaczaste i obfite brwi. Dobrze pamiętam, jak grywał na organach i śpiewał donośnym głosem pieśni. Najpiękniej chyba brzmiał Magnificat (jeszcze w wersji łacińskiej). Ksiądz Feliks to wesoły i pogodny człowiek. Często się uśmiechał. Chętnie służył pomocą w trudnych sytuacjach. Był bardzo wyrozumiały. Zawsze skromny i oddany swoim wiernym.

Ksiądz Feliks Oko zmarł 26 listopada 1976 r.

Kamila Hamal